wtorek, 10 maja 2016

Barszcz ukraiński (w wersji polskiej)

Barszcz ukraiński ma wiele różnych wersji. Prawdziwy ukraiński jest robiony na kapuście a do polskiej wersji dodaje się fasolę. Każdy dom ma swój przepis. U mnie jest to zupa na bogato, raczej zimowa, ciężka z wieloma składnikami. Każdy dzień po ugotowaniu dodaje jej smaku.

Składniki na 8-10 porcji:
  • 200g mięsa wołowego rosołowego
  • 2 duże buraki
  • 1 duża marchewka
  • 1 pietruszka
  • 1 por
  • kawałek selera
  • 1 szklanka suszonej fasoli + woda do moczenia
  • 2 małe ziemniaki
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 czubata łyżka koncentratu pomidorowego
  • mała garść suszonych grzybów
  • sól, pieprz do smaku
  • 1 łyżka majeranku
  • 3 listki laurowe
  • 2 kulki ziela angielskiego
  • 2-3 litry wody (lub więcej w zależności od gęstości jaką lubicie)
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżeczka soku z cytrynu
  • łyżka gęstej śmietany do każdej porcji (opcjonalnie)
 
Szklankę fasoli namoczyć w 2 szklankach wody i odstawić na noc.  Następnego dnia ugotować w wodzie, do miękkości, trwa to około godzinę. Odsączyć z wody.
 
Do garnka wlać wodę, dodać mięso, zagotować. Gotować 1 godzinę. W tym czasie obrać warzywa. Wrzucić je do garnka w całości razem z grzybami,  oprócz ziemniaków.  Dodać wszystkie przyprawy (tylko koncentrat później). Dodawanie soli zacząć od 1 płaskiej łyżeczki. Wymieszać, jeśli trzeba dosolić. Gotować 40 minut.
 
Warzywa wyjąć z bulionu, ostudzić. Pokroić ziemniaki w kostkę dorzucić i gotować w bulionie ok 30 minut. Buraki zetrzeć na tarce, marchewkę pokroić w słupki, z powrotem dodać je do bulionu. Dodać koncentrat. Resztę (por, seler, pietruszka) odstawić. Dodać fasolę, całość wymieszać, w między czasie dodać jeszcze wodę. U mnie ostatecznie wychodzą jakieś 3 litry wody. Doprawić do smaku. Gotować na małym ogniu jakieś 15 minut.
Wołowina po ponad 2 godzinach gotowania powinna się rozpadać, można ją poporcjować widelcem.
Do każdej porcja dodać łyżkę gęstej śmietany.
 
Polecam także buraki ugotować sobie dzień wcześniej, wtedy nie trzeba czekać aż wystygną.
Smacznego!
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz